Wiejska drewniana furtka – pełen custom ;-)

Wiejska drewniana furtka – pełen custom ;-)

W czasach koronawirusowej izolacji łatwo jest znaleźć czas na niedokończone projekty. Wszelkie materiały można zamówić przez internet, a jeśli mieszka sie na wsi, to nasze podwórko jest placem zabaw dla majsterkowiczów :)

Moim projektem na czas izolacji okazała się furtka. Miałem ją skończyć w zeszłym roku ale nie było czasu, a potem przyszła zima. Mi zależało na ogrodzeniu jak najbardziej naturalnym i tradycyjnym, czyli po prostu drewnianym. Nie siatki, nie systemy, nie metalowe. I wiecie co… okazało się, że trudno znaleźć fachowców, którzy wykonają takie ogrodzenie jakie sobie wymarzyłem. Nikt nie chciał mi ani zrobić furtki ani całego ogrodzenia. Sam musiałem wycinać sztachety w specyficznym kształcie. A przecież kiedyś pełno było drewnianych płotów i też z takim zakończeniem jak u mnie. No nic, do rzeczy.

Furtka to z jednej strony łatwa rzecz – no bo co to, ot parę desek i zawiasy, a z drugiej wcale nie taka prosta sprawa, bo konstrukcja furtki musi być solidna, umożliwiać instalację kasety z zamkiem, a zawiasy muszą pasować do słupa (ja nie mogłem użyć zwykłych zawiasów ze względu na słupek odstający na dole) i do furtki.

Wiejska drewniana furtka - pełen custom ;-)

Ramę furtki wykonałem z kantówki 5x8cm. Wyciąłem elementy pasujące do otworu w ogrodzeniu i wszystkie z nich naciąłem na końcach na krajzedze do polowy grubości. W ten sposób powstał taki hm… grzebień, którego zęby wyłamałem dłutkiem. Potem zostało już tylko wygładzić tarnikiem i rama gotowa.

Moja żona zażyczyła sobie jeszcze takiego X po środku. X ten znacząco zwiększa sztywność konstrukcji, jeśli do niego przytwierdzimy sztachety.

Wiejska drewniana furtka - pełen custom ;-)

Jak już wspomniałem, nie mogłem znaleźć odpowiednich zawiasów na rynku (przesunięta oś obrotu, odsunięta od słupka). Wybrałem więc regulowane zawiasy do bram metalowych. Dospawałem je do płaskownika, a tego dokręciłem do konstrukcji ramy furtki. Działa!

Zawiasy zamontowałem w słupku za pomocą kotwy chemicznej. Niby wystarczyłyby wkręty, bo ciężkie to nie jest, ale miałem jakąś solidnie przeterminowaną kotwę kupioną jeszcze w 2016 roku, którą znalazłem podczas wiosennych porządków w garażu, no to co się miała zmarnować.

Kotwa taka to fajna rzecz. Wierci się otwory o jakieś 2-3mm większe od gwintowanych szpilek, czyści się, aplikuje chemię i wkręca szpilki. Potem wystarczy poczekać ze 2h i pręty są nie do ruszenia.

Ostatnim etapem budowy furtki były sztachety. To wydaje się proste i takie jest w istocie. Trzeba tylko pamiętać, by pomiędzy sztachetami a żerdziami pozostawić ok 1mm przestrzeni. Po to, by gromadząca się tam woda odparowywała, nie powodując gnicia sztachet.

I to w sumie tyle. Furteczka jak ta lala. Nie mogę się doczekać aż zciemnieje i pokryje się tą fajną, wiejską warstwą mchu i porostów ;)

Wiejska drewniana furtka - pełen custom ;-)Wiejska drewniana furtka - pełen custom ;-)

Ocena: 1/5 (głosów: 1)

Podobne posty

4 komentarzy do “Wiejska drewniana furtka – pełen custom ;-)

Odpowiedz

anuluj

Wiejska drewniana furtka - pełen custom ;-)

Nie przegap nowych projektów!

Zapisując się na nasz Newsletter będziesz miał pewność, że nie przegapisz żadnego nowego projektu opublikowanego w Majsterkowie!

Od teraz nie przegapisz żadnego projektu!

Masz uwagi?