Obalamy mity o kosztach druku i drukarek 3D

Obalamy mity o kosztach druku i drukarek 3D

Hej!
Odkąd kupiłem swoją pierwszą drukarkę 3D, zdarza mi się od czasu do czasu brać udział w różnych dyskusjach o rzeczywistych kosztach druku 3D.

Dyskusje te rodzą się bardzo spontaniczne, ale najczęściej przewijają się w nich te same argumenty…

Ten wydruk nie kosztował 5 zł, bo trzeba doliczyć koszt zakupu drukarki

Jeden z moich ulubionych i najbardziej pozbawionych sensu komentarzy, które pojawiają się za każdym razem, gdy poruszana jest kwestia kosztów wydrukowania jakiegoś modelu.

Przykładowo – jakiś czas temu wrzucałem gdzieś w sieci zdjęcie spinek do zderzaka od mojego smarta, których nie mogłem kupić nigdzie na miejscu:

Spinka do zderzaka od Smarta
po lewej wydruk 3D, a po prawej połamany oryginał

Materiał zużyty na wydrukowanie czterech spinek kosztował ~60 groszy. Żeby być uczciwym, trzeba by doliczyć koszt prądu, więc załóżmy, że całkowity koszt druku czterech spinek zamyka się w 1 zł. I moim zdaniem jest to rzeczywisty koszt, jaki poniosłem, żeby wydrukować sobie zestaw nowych spinek.

Oczywiście internet nie byłby internetem, gdyby nie było w nim masy ekspertów mających swoje zdanie na każdy temat ;)

Do kosztu materiału trzeba doliczyć koszt zakupu drukarki

I tak i nie. Wszystko zależy od tego, czy rozmawiamy o koszcie wydruków robionych na własne potrzeby, czy o prowadzeniu na tym biznesu – wtedy rzeczywiście trzeba do kosztu pojedynczego wydruku doliczyć całą masę innych kosztów – składki ZUS, podatki, księgowość, obsługa wysyłek oraz jednorazowy koszt zakupu samej drukarki. Do tego tworząc wyceny trzeba uwzględnić to, że do niektórych projektów trzeba podchodzić kilka razy, bo nie zawsze wszystko od razu wychodzi tak, jak powinno.

Zupełnie inaczej wygląda sprawa z perspektywy osób, które po prostu chcą mieć drukarkę. Chcą, więc kupują i po zakupie oddzielają ten wydatek grubą krechą. To po prostu nie jest tak, że majsterkowicz kupuje drukarkę specjalnie po to, żeby coś wydrukować. Kupuje ją po to, żeby ją mieć – a jak już ma, to po prostu z niej korzysta.

Posłużę się małą analogią, żeby nieco rozjaśnić ten przykład :) W dalszych częściach tekstu będę się odwoływał do tej prostej analogii, więc dokładnie przeczytaj te kilka zdań!

Jeżeli właśnie zapuściłeś wąs i zdobyłeś licencję taksówkarza, to zakup auta jak najbardziej jest wydatkiem, który trzeba uwzględnić w cenie kursu. Jest to oczywiste i jasne jak słońce, no nie? Ale spójrz na inny przykład…

Masz od kilku lat swój samochód. Dzisiaj rano żona wysłała Cię do sklepu po karton mleka do kawki. Wsiadasz więc do auta i jedziesz po mleko, w sklepie kosztuje 2,5 zł.

I teraz powiedzcie szczerze, jaki był rzeczywisty koszt zakupu tego mleka? Ja bym powiedział, że 2,5 zł + koszt paliwa. A czy Wy doliczylibyście do tego cenę zakupu samochodu?

Bo żeby drukować trzeba umieć modelować i kupić oprogramowanie do modelowania 3D

Kolejny naciągany argument. Samo modelowanie 3D nie jest żadną rocket science. Na YT jest od groma darmowych kursów modelowania i dosłownie po kilkudziesięciu minutach każdy z Was byłby w stanie tworzyć różne mniej lub bardziej skomplikowane modele.

Samo oprogramowanie też nie jest żadnym ograniczeniem. To, że ja modeluję w Solidworksie wcale nie oznacza, że ktoś inny nie może skorzystać z darmowych programów, jak SketchUp, Blender, FreeCAD czy chociażby za pomocą wbudowanego w Windows 10 programu 3D Builder.

Serio – wystarczy chcieć, żeby zacząć modelować. I może to robić każde z Was! (tak, wiem – zaraz pojawią się argumenty, że do kosztów modelowania trzeba doliczyć koszt zakupu komputera i biurka, na którym stoi monitor;)

Ale nawet jak jednak komuś wybitnie nie chce się uczyć modelowania, to w internecie są setki tysięcy darmowych modeli 3D do pobrania! Wystarczy sobie ściągnąć potrzebny model i zapuścić go do druku. (tak, wiem – trzeba doliczyć koszt dostępu do internetu;)

Rzućcie okiem na tą pomarańczową podstawkę do lampy:

Podstawka z drukarki 3D do lampy

Był to mój pierwszy model, który zaprojektowałem samodzielnie. Nigdy wcześniej nie miałem styczności z modelowaniem 3D, ale po obejrzeniu kilku tutków na YT wymodelowanie tej podstawki zajęło mi jakieś pół godziny (i służy nam ona do dziś:)

Inny przykład – Olek, 11-letni syn jednego z członków naszego makerspace, pewnego dnia siadł sobie do kompa, odpalił jakiś tutorial i po kilku minutach wymodelował sobie taki domek w windowsowym 3D Builderze:

Domek wymodelowany w 3D Builder

Można? Można!

Trzeba mieć miejsce na drukarkę i filamenty

Nie żartuję – taki argument pojawił się w dyskusji jako potwierdzenie tezy, że licząc koszt wydruku modelu (konkretnie tych spinek do Smarta, które pokazywałem wcześniej) nie można się ograniczać do podliczenia kosztu filamentu i prądu ;) Nie wiem jak to skomentować, więc odniosę się do przytoczonej wcześniej analogii – czy do ceny tego kartonu mleka powinniśmy doliczyć jeszcze koszt garażowania samochodu? No nie!

Oczywiście wybudowanie i utrzymanie garażu kosztuje. Podobnie zakup, serwisowanie i dbanie o samochód. Ale są to koszty, które po prostu bierze się na barki decydując się na zakup samochodu, roweru, pralki czy drukarki 3D. Nie oznacza to jednak, że wypranie trzech koszulek i pary skarpetek kosztuje 1350 zł, a wybranie się rowerem na wycieczkę po lesie kosztowało nas 2000 zł (no chyba, że w czasie wycieczki zgubicie portfel;)

Bez sensu, bo żeby to zrobić, trzeba kupić drogą drukarkę 3D

Przykładowo – dzisiaj rano wrzuciłem na nasz fanpage post z projektem przenośnego głośnika z drukarki 3D. To, że friideeman (autor projektu) wykonał obudowę swojego głośnika na drukarce 3D wcale nie oznacza, że ktoś inny nie może wykonać do tego głośnika obudowy z drewna, czy chociażby z pudełka po lodach. Pamiętajcie – nie ma rzeczy, których nie można zastąpić. Kwestia pomysłowości do dostosowania projektu do swoich możliwości.

A bo te drukarki 3D są tak drogie, że mało kto je ma

Wartą uwagi drukarkę 3D można kupić za około 3000 zł, czyli za tyle, ile kosztują popularne topowe smartfony. Patrząc na to, ile osób nosi w kieszeni smartfona nie można chyba powiedzieć, że jest to jakiś nieosiągalny próg cenowy. Zgadzam się z tym, że wydatek 3k zł to nie to samo, co kupienie paczki chipsów, ale umówimy się – nie jest to próg nieosiągalny. Oczywiście nie chcę uogólniać, bo są sytuacje, w których człowiek zwyczajnie nie może sobie pozwolić na taki zakup.takiego sprzętu, bo ma na głowie masę innych, dużo pilniejszych wydatków – w pełni to rozumiem i szanuję.

Ale spójrzcie na to tak – każdy z Was ma komputer. Często są to sprzęty za kilka tysięcy. Część Was (nawet tych, którzy się jeszcze uczą) ma już swój samochód. Spora część z Was ma smartfona. Spora część moich znajomych ma także w domach konsole do gier. Wszystko jest kwestią wyborów, na co wolimy przeznaczyć pieniądze. Jeden będzie wolał odłożyć trochę kasy na drukarkę, drugi wybierze inteligentny odkurzacz, a jeszcze ktoś inny będzie wolał wydać pieniądze na komplet nowych alusków do auta.

Majsterkowanie jest moim hobby, a #drukarka3D pozwala to hobby rozwijać, bo w znacznym stopniu ułatwia mi tworzenie kolejnych projektów (które często poprzedzają dziesiątki prototypów). A hobby ma to do siebie, że bez chwili wahania wydaje się na nie pieniądze ;)

Dopinając temat cen drukarek chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym. Drukarki 3D można znaleźć już poniżej 1000 zł, ale podchodźcie do nich ostrożnie. Dobra drukarka niestety musi kosztować trochę więcej, o czym pisał już Maciej na swoim blogu:

Dlaczego drukarki 3D są takie drogie? No i jak właściwie działają?

Nie chcę powtarzać tego, o czym napisał Maciek. Pamiętajcie tylko o tym, cena drukarki w dużej mierze zależy od jakości podzespołów (łożyska, wałki, silniki, elektronika, konstrukcja, śruby napędowe, itp.). Natomiast jakość podzespołów przekłada się w sposób bezpośredni na jakość wydruków. Niestety, ale fizyki się nie oszuka i tanie chińskie łożysko liniowe za 7 zł nigdy nie zapewni płynnego poruszania się po wałku.

Wg mnie najtańszą drukarką, na którą warto wydać pieniądze, jest oryginalna Prusa i3 mk2, którą można kupić za niewiele ponad 3000 zł (sam ją zamówiłem, żeby móc przygotować test do Majsterkowa:). Zwiększając trochę budżet można polować na używanego Zortraxa M200, który również jest świetną drukarką oferującą bardzo dobrą jakość wydruków.

Inna sprawa, że z drukiem 3D jest jak z mlekiem – nie trzeba kupować całej krowy, żeby napić się jednej szklanki mleka. Jest cała masa firm robiących wydruki za całkiem przyzwoite stawki. W coraz większej ilości miast są już także fablaby, w których każdy może skorzystać z dostępu do drukarki 3D (i innych narzędzi, jak frezarki CNC, plotery laserowe, itp.) za dosłownie kilka/kilkanaście złotych. My u siebie w zielonogórskiej Fabryce mamy obecnie trzy drukarki (Zortrax M200, Flashforge Creator i Vertex K8400), z których może skorzystać każdy chętny :)

Nie wiesz, czy u Ciebie w mieście jest fablab, makerspace lub hackerspace? Przygotowałem specjalną mapkę z zaznaczonymi wszystkimi takimi miejscówkami dla majsterkowiczów:

Fablab, makerspace i hackerspace - mapa miejscówek w Polsce

A jakie jest Wasze zdanie w tym temacie? Macie swoje drukarki 3D lub przymierzacie się dopiero do zakupu, czy traktujecie je jednak jako ciekawostkę, na którą nie warto wydawać pieniędzy?

Pozdrawiam!
Łukasz

PS – kocham #druk3D! (musiałem to wyznać;)

Ocena: 5/5 (głosów: 5)
Blackfrog - patron działu Druk 3D

Podobne posty

Tester termometrów elektronicznych

Tester termometrów elektronicznych

Moja propozycja to tester termometrów elektronicznych. Tester służy do badania termometrów bezdotykowych. Zestawienie części:Regulator Mikroprocesorowy AR651:…

27 komentarzy do “Obalamy mity o kosztach druku i drukarek 3D

  • Jak ktos ma glowe na karku i troche potrafi majsterkowac to moze sobie zlozyc sam drukarke za okolo… 600zl, a widzialem gdzies tez projekt za 300zl ;P Moze i nie beda powalaly wyglądem, ale jesli zostaną przemyślnie zbudowane i dobrze skalibrowane, to jakość druku nie będzie bardzo odbiegała od tych drukarek za kilkukrotnie wyzsze ceny. A taka drukarka to tylko szumnie się nazywa, bo sama konstrukcja jest prostrza od roweru ;P

    Odpowiedz
    • W rowerach nie jest wymagana taka precyzja – i tu jest pies pogrzebany. Ale generalnie masz rację – robiąc drukarkę samemu da się obniżyć cenę (podobnie, jak w przypadku jakiegokolwiek innego sprzętu;). Po prostu wtedy część ceny płacimy swoim czasem (co wcale nie musi być złym wyjściem:).

      Odpowiedz
  • „W coraz większej ilości miast są już także fablaby, w których każdy może skorzystać z dostępu do drukarki 3D (i innych narzędzi, jak frezarki CNC, plotery laserowe, itp.) za dosłownie kilka/kilkanaście złotych.”
    Nie tylko fablaby, w hackerspace też zwykle da się wydrukować jakieś drobiazgi.

    Odpowiedz
  • apropo oprogramowania do modelowanie, autodesk fusion 360 ma darmową licencję do użytku niekomercyjnego

    PS: nie mogłem wprowadzić danych do pól (nie dało się na nich ustawić tzw .focus-u by moć w nich pisać) o id: author, email i url pisząc ten post musiałem zedytować ich wartości ręcznie :)

    Odpowiedz
  • Co do solidworksa dla uczniów i studentów znalazłem na jakiejś stronie darmową licencję na 30dni i dostałem informację że jak mi się skończy to mogę śmiało napisać i dostanę następny klucz ;) W Lesznie jest też fablab z drukarkami 3D ;)

    Odpowiedz
  • Kilka miesięcy temu skończyłem budować drukarkę 3D i koszt całości wyniósł ok 500 zł i dużo poświęconego czasu. Wystarczy trochę chęci i wiedzy. Co do jakości wydruków to są one bardzo dobre możliwe że porównywalne z tymi z drogich drukarek. Wszystko zależy tak naprawdę od odpowiedniej konfiguracji drukarki i programu do cięcia modeli. Może nawet zrobię o tym artykuł ale to dopiero za kilka miesięcy. :D

    Odpowiedz
  • Warto wspomnieć o pomyśle biznesowym jaki jest z powodzeniem stosowany w drukarkach atramentowych, tj. płacimy taniej za drukarkę ale drożej za filamenty. W ten sposób działa dystrybucja drukarek Da Vinci – najtańszą (gotową do druku) możemy kupić za 1190zł. A podobno da na nich drukować nie tylko ich filmowymi filamentami…

    Odpowiedz
    • Znajomy ma jedną z tych budżetowych drukarek DaVinci – rewelacji nie ma. Jakość jest wręcz bardzo słaba.

      Ale generalnie masz rację – jest to chwyt marketingowy, który ma uwiązać użytkownika z oryginalnymi filamentami.

      Odpowiedz
  • Śledzę… i zastanawiam się, czy Pan Łukasz zna jeszcze jakieś inne technologie oprócz druku FDM.
    Zachwyt z jakim opowiada o (nie takim znowu) geniuszu tej technologii buduje dziwne epoki w życiu każdego człowieka: Przed posiadaniem drukarki i po nabyciu owej.

    Odpowiedz
      • Ciekaw jestem jakim samochodem Pan jeździ skoro jedynym kosztem jest paliwo ;) Nie zużywają się klocki hamulcowe, sworznie, drążki, turbina, nie wymienia się oleju, nie płaci się ubezpieczenia, za przegląd itd. itp.
        Drukarki też nie są niezniszczalne. Zużywają się paski, silniki, głowica, radełka, grzałka.
        Jakby nie patrzeć są można to zaliczyć do kosztów?

        Odpowiedz
        • A czy przeczytał Kolega cały artykuł? I czy kupując mleko za 2,49 zł naprawdę w głowie przelicza sobie Kolega, że trzeba do tego doliczyć 87 groszy na przegląd, 1,32 zł na klocki i 99 groszy na olej?

          Z resztą – nawet gdybym poszedł do sklepu na piechotę, to też powinienem doliczyć koszt zużywania butów, prania ciuchów oraz wody i żelu pod prysznic (bo przecież idąc w upale się spocę i będę musiał się myć;)

          Nie naciągajmy na siłę kosztów, których nikt przy zdrowych zmysłach w życiu codziennym nie przelicza.

          Odpowiedz
          • Mam na koncie kilkanascie tysiecy godzin druku.
            Wedlug kolegi kosztami druku nie jest wymiana podzespołow i konserwacja drukarki?
            Jezeli zepsuje Wam sie grzalka w zortraxie to koszt wydruku tej spinki bedzie 60gr dalej, czy moze 60gr plus 250pln nowy hot end, a skoro tak to ile kosztowaly wczesniejsze.
            Jakie przebiegi maja te wasze drukarki?
            Bo podejrzewam ze jakies marne skoro dalej tak lopatologicznie oblicza kolega koszty.

            Odpowiedz
            • Powtórzę to, o czym pisałem w artykule – zupełnie czymś innym jest liczenie kosztów druku komercyjnego, a czym innym na własne potrzeby.

              Jak idziesz do sklepu po mleko i w czasie drogi rozpadnie Ci się but, to doliczasz do ceny mleka 150zł na nowe buty? Nie. Kupujesz karton mleka za 2 złocisze, a buty po prostu kupujesz, bo się zużyły – ale w żaden sposób ich cena nie ma wpływu na koszt zakupu mleka.

              Co innego, jak byś był zawodowym roznosicielem mleka. Wtedy oczywiście w cenie mleka musiałbyś uwzględnić amortyzację butów i samochodu.

              Odpowiedz
  • @Łukasz Więcek przeczytałem powyższy tekst i nie ukrywam, że.. się napaliłem na drukarkę ;) Zobaczyłem możliwości wydrukowania tysiąca rzeczy, których kupić nie mogę, a zaprojektować i wydrukować bym mógł.
    Mam tylko jedno pytanie: jak to jest z wytrzymałością tego materiału? Oglądam sobie projekty fajnych uchwytów, podstawek i innych takich, a podtrzymywane zabawki często są dość drogie.
    Pytanie czy to wytrzyma?

    Odpowiedz
  • Pełno tu filozofów ekonomii, a kolega Łukasz W. cierpliwie tłumaczy czym się różni pasja od kalkulacji kosztów i robi swoje. Serdecznie pozdrawiam …drukarki 3D to fascynujące indywidualne możliwości produkcji dla każdego z Nas – kiedyś w to wejdę :-)

    Odpowiedz

Odpowiedz

anuluj

Nie przegap nowych projektów!

Zapisując się na nasz Newsletter będziesz miał pewność, że nie przegapisz żadnego nowego projektu opublikowanego w Majsterkowie!

Od teraz nie przegapisz żadnego projektu!

Masz uwagi?