ŁADOWARKA ROWEROWA USB

ŁADOWARKA ROWEROWA USB

Pomysł zamontowania w rowerze ładowarki przyszedł mi do głowy w trakcie wykonywania uchwytu do telefonu . Zwłaszcza że moje rowery niedawno przeszły mały remont, podczas którego doczekały się zmiany kół (przód z prądnicą) Pomyślałem sobie że skoro prądnica przez cały czas jazdy wytwarza energię, to marnotrawstwem było by jej w jakiś sposób nie wykorzystać. Przejrzałem pod tym kontem Internet, o dziwo jest tam bogata oferta gotowych urządzeń – niestety cena nie skłania do kupna. Jest też trochę opisów urządzeń DIY, po zapoznaniu się z problemem postanowiłem wykonać samodzielnie ładowarkę przystosowaną do moich potrzeb. Ładowarka ma służyć głównie do zasilania i ładowania telefonu, ale także może zasilić GPS, MP3, aparat i inne urządzenia które można zabrać na wycieczki rowerowe, ogólnie wszystko co można zasilać  przez USB.

Aby mieć pewność że takie urządzenie w ogóle zadziała wykonałem kilka testów. Zmontowałem prosty układ pomiarowy (multimetr przymocowany do ramy i w drogę) Pomiarów dokonywałem na podstawie odczytów  licznika rowerowego co 5 km/h. Pomiary są przybliżone ponieważ trudno jest jednocześnie obserwować wskazania licznika prędkości i multimetru.

BR017

Pomiar napięcia prądnicy bez obciążenia

Opublikuj swój projekt i odbierz 50% rabatu do wykorzystania w sklepie Nettigo.pl

5km/h – 6,2V 10km/h – 11,7V 15km/h –  16,2V 20km/h –  19,5V 25km/h – 26,4V

Maksymalne napięcie prądnicy bez obciążenia jakie uzyskałem to 46V, w przypadku zwiększonej wilgotności jest to wręcz napięcie niebezpieczne dla człowieka, przy którym należy już zachować ostrożność. Elementy elektroniczne podłączone do dynama (np. diody, kondensatory) muszą być przewidziane do pracy przy takich napięciach.

Do dzieła zobaczymy co z tego wyjdzie:

Na samym początku postanowiłem przygotować jakąś zgrabną obudowę spełniającą moje wymagania, wybór padł na fabryczną obudowę Z 115 którą przystosowałem w taki sposób aby łatwo ją było zamocować do roweru.

Z kawałka rury zbliżonej średnicą do średnicy ramy, wyciąłem fragment – tzn :  10 cm odcinek rury przeciąłem wzdłuż na 3 części ( na zdjęciu w białym kolorze)

Do tego z kawałka płyty PCV grubości 1.8 mm wyciąłem pasek szerokości 8mm, i pociąłem go na mniejsze kawałki ( 2 szt . – 15 mm / 1 szt. – 60 mm)

BR001

Po przygotowaniu i oszlifowaniu elementów przystąpiłem do sklejenia  wszystkiego w całość, najpierw do obudowy przykleiłem wycięte paski w taki sposób aby między dłuższym a krótszymi  była przerwa 5 mm.( przez te przerwy później bez problemu będę mógł przeciągnąć opaski samozaciskowe) Następnie przykleiłem grzbietem przygotowany fragment rurki.

BR002

Gdy klej zaczynał dosychać przewierciłem w trzech miejscach otworki przez wszystkie sklejone razem elementy, i dla wzmocnienia skręciłem przy pomocy śrubek M3.

BR004BR003

Teraz już wystarczyło pomalować całość na czarno, a w rurkę od spodu wkleić kawałek cienkiej mikrogumy mającej za zadanie zapobieganie przesuwania się urządzenia po zamocowaniu do ramy.

BR006

W międzyczasie przygotowałem gniazdo USB do zasilania urządzeń, pomyślałem sobie że powinno być ono łatwo dostępne, dlatego też zamocowałem je  na kierownicy.

BR018

Do oryginalnego uchwytu ( pozostałość po mocowaniu światełka odblaskowego ) przykleiłem  żeńskie gniazdko USB na przewodzie.

BR009B

Dla lepszego połączenia na całości obkurczyłem kawałek rurki termokurczliwej.

BR009A

Następnym krokiem było powiercenie w obudowie niezbędnych otworów i wprowadzenie w nie przewodów oraz osadzenie przełącznika trój-pozycyjnego ON-OFF-ON. Wyłącznik służy do przełączania pomiędzy instalacją zasilania oświetlenia a zasilaniem gniazda USB, jednoczesna praca obydwóch obwodów nie ma najmniejszego sensu – ze względu na zbyt małą wydajność prądową prądnicy, żadem z nich nie pracował by w pełni efektywnie.

BR011A

Po wykonaniu tych czynności obudowa była już gotowa do zamontowania w niej elektroniki, nic wielkiego zwykły prostownik + moduł stabilizatora impulsowego opartego o układ LM 2596. Całość tworzy  zasilacz stabilizowany o bardzo małych stratach mocy, co jest bardzo ważne zważywszy że jest zasilany z prądnicy rowerowej. Zastosowanie stabilizatora o charakterystyce liniowej powodowało by zbyt duże straty. Więcej na temat przetwornicy step down LM 2596 można przeczytać np.: na stronie Botlandu.

BR010

BR011

Dalej wszystko połączyłem zgodnie ze schematem elektrycznym,

BR schemat

po sprawdzeniu zgodności połączeń i próbnym uruchomieniu, na wyjściu układu zostało ustawione napięcie DC 5V.

BR013

BR015

Przed finalnym zamknięciem obudowy, wszystkie miejsca gdzie mogłaby się przedostać wilgoć zostały zabezpieczone silikonem.

BR016

Pozostał tylko już montaż na rowerze, być może niektórym umiejscowienie może się wydać dziwne, ale według mnie było to najbardziej optymalne miejsce do zamocowania. Łatwy dostęp nawet w czasie jazdy, i prostota podłączeń (brak plątaniny kabli)

BR019

 

 

Ostateczny test:

Ładowarkę testowałem na telefonie Nokia Lumia 735, podłączony telefon na początku testu był naładowany w 64%, po 6 godzinach jazdy na rowerze i normalnym użytkowaniu telefonu ( SMS, połączenia, aparat oraz internet ) – po odłączeniu telefonu, wskaźnik wskazywał 82% / sieciowa ładowarka już dawno by zakończyła ładowanie.

Przy pierwszym uruchomieniu niemiłe zaskoczenie – telefon nie ładuje się. Pomogło dopiero zwarcie ze sobą w kablu USB przewodów Data+  i  Data- , dalej już poszło gładko. Nie wiem czy ta uwaga dotyczy innych modeli telefonów.

Ładowanie telefonu rozpoczęło się już przy prędkości 7-9 km/h, natomiast utrzymując prędkość ok. 18-20 km/h uzyskałem prąd ładowania zbliżony do 500 mA ( pomiar prędkości wykonany przy pomocy licznika rowerowego ze „średniej półki”, średnica kół to 26” )

Maksymalny prąd ładowania jaki osiągnąłem to prawie 670 mA, niestety musiałem w tym czasie zdrowo pedałować aby utrzymywać prędkość ok. 32 km/h – żeby nie wiem jak szybko jechać to dynamo nie jest w stanie dostarczyć większego prądu, poza tym utrzymywanie takiej prędkości na dłuższym dystansie jest mało komfortowe, zwłaszcza podczas wycieczek po lesie, lub jazdy pod górkę.

Z  osiągniętych wyników nie jestem do końca zadowolony, fakt – urządzenie działa, ale nie tak jak się tego spodziewałem. Jak dla mnie czas ładowania mógł by być nieco krótszy. Co do mocy maksymalnej ładowarki…  z prądnicy rowerowej raczej nie wyciśnie się więcej, i to też się tyczy fabrycznych ładowarek za które najmniej trzeba zapłacić dobre 50 zł,  a zważywszy na fakt iż całkowity koszt tego urządzenia to ok. 12 zł – to chyba nie ma co grymasić.

 

 

Ocena: 4.9/5 (głosów: 48)
Nettigo - patron działu Elektronika

Podobne posty

46 komentarzy do “ŁADOWARKA ROWEROWA USB

  • Może warto byłoby doposażyć cały układ w jakiś pakiet akumulatorków? Wtedy mógłbyś nawet na postoju ładować telefon i to dobrym prądem. Jest jeszcze jeden plus, tym razem związany z bezpieczeństwem. Jak będziesz stał w nocy to i tak będziesz dobrze widoczny dla kierowców – nadal będą ci się światła świecić. Nie wiem dlaczego rowery są wyposażane w dynama i lampki, a na postoju nagle rowerzysta staje się niewidoczny.

    Odpowiedz
    • Szczerze mówiąc nie brałem takiej opcji pod uwagę, z chwilą naładowania telefonu – ładowarka miała być wykorzystywana do ładowania Power Banku. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby zbudować układ z wykorzystaniem akumulatorków, trzeba tylko zwrócić uwagę na fakt, że urządzenie znacznie powiększyło by swoje rozmiary, a to już może stanowić problem w przypadku montażu do ramy / ewentualnie całość można schować w sakwie.

      Odpowiedz
    • Akumulator jest bez sensu, żeby go naładować dużo energii się traci, a jak autor zauważył – nie ma jej zbyt dużo z rowerowego dynama. teraz maksymalnie na wyjściu ładowarki jest około 3W, z czego typowo dynamo rowerowe generuje moc też około 3W – wykorzystujemy prawie całą dostępną energię. sprawność ładowania akumulatora to jakieś 60 – 70 procent. Czyli z 3w generowanych moglibyśmy naładować o 1/3 mniej akumulatora. Dodatkowo – układ ładujący, zabezpieczenia, zajmowanie dużej ilosci miejsca itd.
      prosty rachunek:
      jeżeli przejeżdżając 100 kilometrów ładujemy telefon bez dodatkowego akumulatora od 0 do 100% naładowania, to mając podłączony do tego układu akumulator naładujemy telefon przy tej samej drodze do 60%

      Od xx lat istnieją lampki rowerowe led z podtrzymaniem ;)

      Odpowiedz
  • To co piszesz mija się trochę z prawdą – niektóre lampki rowerowe na dynamo są właśnie wyposażone w układ podtrzymania, po zatrzymaniu świecą się jeszcze około 4 min.

    Odpowiedz
  • Uważam za błąd pomiar napięcia przy zerowym obciążeniu. Nawet podłączenie rezystora 1k Ohm do miernika dałoby bardziej miarodajne wyniki. Też tracisz napięcie na prostowniku, myślę, że wystarczyłaby dioda zabezpieczająca przez odwrotną polaryzacją przy cofaniu – i tak nie wytworzy się użyteczny prąd wtedy. Polecam też taki moduł http://www.aliexpress.com/item/2PCS-DC-DC-Step-Down-Module-6-24V12V24V-to-5V3A-Car-USB-Phone-Charger-Power-Supply/32325354870.html zamiast lm2596 – ma wbudowaną diodę i lepszą efektywność dzięki wyższej częstotliwości przełączania. Do tego jest mniejsze i nie traci energii na kablu między stabilizatorem, a gniazdem USB.

    To oczywiście drobne zyski, ale sumując mogą stać się znaczące. Projekt mimo to fajny, choć najważniejszy element (prądnice) już miałeś.
    Też mam wątpliwości co do tego:
    „Pomyślałem sobie że skoro prądnica przez cały czas jazdy wytwarza energię, to marnotrawstwem było by jej w jakiś sposób nie wykorzystać.”
    Jak nie pobierasz prądu z prądnicy, to stawia ona chyba mniejszy opór? Nie jest to pewnie wyczuwalne podczas jazdy, ale mógłbyś zmierzyć ile czasu zajmuje zatrzymanie kręcącego się w powietrzu koła, jeżeli Cię to zainteresuje.

    Odpowiedz
    • Opór tej piasty jest wyczuwalny i to wyraźnie. Nawet jeśli nie oddaje energii elektrycznej.
      To też sugeruje jak małą ma ono sprawność. Jeśli ma 25-30%, to oddając 3W, od jeźdźca pobiera 10-12W. przy mocy ciągłej przeciętnego pedalskiego rzędu 60-80W jest czym się martwić.
      Urządzenie może i uratuje życie na dalekiej wyprawie, ale po klasie sprzętu wnoszę, że takich nie odbywasz :)

      Odpowiedz
      • Klasa roweru nie świadczy o tym jak dalekie wyprawy odbywa autor. Sam jestem posiadaczem roweru podobnej klasy, a robię nim w ciagu jednego sezonu (6mieś.) ok. 5000km. Zawsze rozbrajają mnie goście którym się wydaje, że aby zajmować się jakimś hobby to najpierw trzeba się zaopatrzyć w drogi sprzęt .

        Odpowiedz
        • Przykro mi w ten sposób to stwierdzać, ale w 25-letnim doświadczeniu kolarskim, a 10-letnim etatowego mechanika rowerowego nie spotkałem jeszcze nikogo poważnie jeżdżącego na rowerze z blaszaną korbą, plastikowymi klameczkami i wspornikiem kierownicy nie wytrzymującym naporu siatki ziemniaków.

          Mój dorobek przebiegowy ? (choć jak ładnie mówi Szjbajk przebieg cyferkowy o niczym nie świadczy)
          W tej chwili niedzielne jazdy XC + poziomy + trialowy = 3-4kkm/rok. W szczycie formy 12-20kkm jazd terenowych i górskich. Więcej niż mój ówczesny pracodawca samochodem :)

          Odpowiedz
        • Zgadzam się z Karolem, sam mam wiekowego złomka serwisowanego we własnym zakresie za „grosze” a robię nim rocznie 3-4 tyś km

          Odpowiedz
        • Popieram Karola! A Panu inżynierowi współczuję, bo to co napisał znaczy tylko, że obraca się głównie w burżujskim towarzystwie. Świat jest pełen niskobudżetowych „kolarzy”! Naprawdę nie trzeba wiele, by móc cieszyć się rowerem.

          Odpowiedz
      • Wystarczy że autor pokona nawet niezbyt długą trasę, a zajmie mu to dużo czasu bo będzie jeszcze zwiedzał, wtedy ładowanie telefonu będzie jak znalazł. Jak dla mnie może mieć jeszcze dzwonek z myszką mickey, kierownicę z futerkiem i lusterko z żuka… Na osiedlu mam starszego pana, który też nie jeździ super sprzętem, ma radio przymocowane do kierownicy, sakwy na bagażniku, ubrany w obcisłą odzież…po wieku zakładam że nie jest zawodowcem a formę pewnie ma lepszą niż niejeden szczeniak z rowerem za 5 tyś.

        Sam pomysł na ładowarkę dobry, bo nawet powerbank kiedyś w trasie wysiądzie.

        Odpowiedz
      • „Opór tej piasty jest wyczuwalny i to wyraźnie”
        Nie rozśmieszaj mnie. Jej opór nie jest wcale wyczuwalny, bez względu na to, czy jest do niej podłączony odbiornik energii, czy nie. Może Twoja zamiast łożysk ma pakuły, ale dla mnie nie ma żadnej różnicy,czy piasta jest tylko łożyskowana, czy ma wbudowaną prądnicę.
        Wyraźny opór występuje przy stosowaniu dynama obracanego przy dociśnięciu do opony.

        Odpowiedz
    • Przy odłączonym oświetleniu opór jest niewielki ale widać różnicę między kołem z prądnicą a kołem bez. Przy włączonym oświetleniu (przód żarówka) koło wprawione w ruch wyraźnie szybciej się zatrzymuje.

      To nie to samo „dynamo” co kiedyś. W czasie jazdy czy włączymy oświetlenie czy wyłączymy, nie czuć różnicy w wysiłku.

      Odpowiedz
    • Mam pytanie odnośnie polecanego przez ciebie układu – czy nie jest problemem że maksymalne napięcie wejściowe tego układu to 24V ? Taka prądnica może dać dość spore napięcie, np. przy szybkim zjeździe z górki.

      Odpowiedz
  • a może mała przeróbka roweru? Widelec i koło 24″ =>większa prędkość obrotowa koła => większy prąd przy takiej samej prędkości liniowej.
    dodatkowe plusy: niezwykły wygląd roweru
    minusy: gorsza skrętność (widelec inaczej łapie koło w osi skrętu), bardziej dociążony przód

    Odpowiedz
    • Zmniejszając średnicę koła przybędzie więcej energii w układzie ? Hmmm…
      Owszem można by tu liczyć na poprawę sprawności generatora, ale chyba nie tędy droga, bo sam generator jest kiczowaty. W piaście z prądnicą jedyną zaletą użytkową jest połączenie piasty z prądnicą :)

      Poza tym zmniejszając koło zmieniasz zupełnie geometrię roweru. Zwiększony kąt główki ramy spowoduje niepewną jazdę roweru na wprost, a sam będziesz musiał bardziej podnosić głowę i dociążysz sobie nadgarstki.

      Odpowiedz
        • Najbardziej spodobała mi się idea mniejszego koła. Do tego piłem.
          Napisałeś też o „gorszej skrętności”. Przy bardziej pionowej główce ramy zdecydowanie łatwiej będzie się nim skręcało, co jednocześnie utrudni stabilną jazdę na wprost.

          Odpowiedz
    • Był kiedyś taki rower produkcji polskiego FSM-u, nazywał się Kangur. Coś jak Wigry-3 ale dzięki większej średnicy koła tylnego nadawał się do szybszej jazdy.

      Odpowiedz
      • Mój kolega zmontował kiedyś rower o mniejszym kole z przodu. Nazywał go „górskim”, bo zawsze miało się n nim „z górki” :). W projekcie zmieniłbym mostek na diody o mniejszych stratach (schottky na przykład) – przy tak wyśrubowanym bilansie prądu to wiele może zmienić.

        Odpowiedz
  • Witam. Zwarty D+ z D- to sygnał dla każdego urządzenia typu telefon, tablet że jest podłączona ładowarka. Te końcówki są zwarte w gnieździe zasilacza. Mostek można zastąpić diodami Schottky’ego polepszy to sprawność . Mają tylko około 0,2V spadku napięcia. Stary zasilacz komputera znakomicie nadaje się jako dawca. Brawo!! Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • W tym przypadku to wydruk z drukarki na papierze samoprzylepnym, zabezpieczony z wierzchu bezbarwnym lakierem w sprayu. Wydruk można ewentualnie zabezpieczyć poprzez laminowanie lub naklejenie na wierzch transparentnej foli samoprzylepnej.
      Sposoby robienia opisów na obudowach były już wielokrotnie omawiane …

      Odpowiedz
  • Super pomysł, gratuluję. Poprzednio robiłem ładowarkę do roweru używając przetwornicy z ładowarki samochodowej i chyba coś nie bardzo to działało bo nie ładowało, to znaczy pokazywało że ładuje ale nie ładowało (za małe natężenie). Podejrzewam, że to przez za duże napięcie od dynama, które spaliło tą przetwornice samochodową. Z tym modułem step down jest OK.
    Pozdrawiam majsterkowiczów.

    Odpowiedz
  • Hmmm a gdyby tak panel solarny na plecy… mówię serio takie ładowarki rozkładane na biwak, gdyby tak je jakoś przymontować na rower albo na rowerzystę. Prąd ‚prawie’ za darmo :)

    Odpowiedz
    • Owszem, to by zdało egzamin w słoneczną pogodę – zwróć jednak uwagę na fakt że prądnica zasila też oświetlenie w rowerze. Po zmroku raczej trudno by było zasilać lampy z panelu słonecznego.

      Odpowiedz
  • Proponuje uwarunkować ładowanie od prędkości lub/i obrotów suportu (ładowanie w trakcie zjazdu z górki), oczywiście można również dodać kilka paneli słonecznych.
    Zamiast mostka prostowniczego dać jedną diodę, zysk jakieś 0,7V.

    Odpowiedz
  • Mając ogniwo galwaniczne (np. bateria), utrzymuje ono stałe napięcie, a pobierany prąd, a tym samym moc zależy od obciążenia. W przypadku dynama to generujemy pewną moc, zależną od prędkości jazdy, która musi być oddana do obciążenia. Jeśli mamy przetwornicę ustaloną na 5V i załóżmy że obciążona jest ona jest ona rezystorem to teoretycznie płynący prąd nie zależy od prędkości jazdy i wynika z prawa Ohma. Moc wydzielana na oporniku jest stała. Co się dzieje wtedy z nadmiarem mocy generowanej przez dynamo, bo nie może przecież zniknąć?

    Odpowiedz
  • Mając ogniwo galwaniczne (np. bateria), utrzymuje ono stałe napięcie, a pobierany prąd, a tym samym moc zależy od obciążenia. W przypadku dynama to generujemy pewną moc, zależną od prędkości jazdy, która musi być oddana do obciążenia. Jeśli mamy przetwornicę ustaloną na 5V i załóżmy że obciążona jest ona jest ona rezystorem to teoretycznie płynący prąd nie zależy od prędkości jazdy i wynika z prawa Ohma. Moc wydzielana na oporniku jest stała. Co się dzieje wtedy z nadmiarem mocy generowanej przez dynamo, bo nie może przecież zniknąć?

    Odpowiedz
      • Kłania się tzw. rezystancja wewnętrzna ogniwa czy prądnicy. W układzie moc wydzielana nie zależy tylko od rezystancji obciążenia (np bateryjka zwarta przewodem o rezystancji 0,001 ohm nie wygeneruje 1500A prądu). Więcej mocy nie jest po prostu generowane – opory na piaście nie są stałe i zależą od obciążenia prądnicy.

        Odpowiedz
  • Zrobiłem dokładnie prawie taką samą kiedyś. Tylko:
    a) Dałem diody schotkiego, pełen mostek
    b) dałem transila, chyba 30v przed wejście na przetwornice i diodę zenera na wyjściu
    Jak sam pomierzyłeś, uzyskałeś 46v zmiennego, za mostkiem i kondensatorem możesz mieć w porywach nawet 65V!
    Po podłączeniu układu do prądnicy nie osiągniesz tego napięcia, ale i tak może być bardzo groźne dla przetwornicy i elektroniki dalej, jeśli przyjdzie Ci się rozpędzić z górki do dużych prędkości.
    Chińczycy używają bardzo lichej jakości kondensatorów, a tam powinny być takie do pracy impulsowej.
    W razie awarii, szkoda smartfona wartości samego roweru czasami.
    Fajna obudowa i mocowanie gniazda, super. ;)

    Odpowiedz
  • Cześć,

    Zamierzam zbudować układ taki jak opisujesz.
    Mam jednak pytanie, czy w trakcie eksploatacji nie wynikły żadne awarie zarówno ładowarki jak i podłączanego do niej sprzętu.
    Czy coś zmieniałeś w konstrukcji?
    Jakiego mostka prostowniczego użyłeś?

    Z góry dzięki za odpowiedź :)

    Odpowiedz
    • Żadnej awarii ładowarki ani smartfona nie stwierdziłem, przynajmniej do dzisiaj (oczywiście w sezonie, bo zimą nie jeżdżę)
      ogólnie sprawowała się dość dobrze, puki co nic jeszcze nie modernizowałem w urządzeniu.

      Odpowiedz
        • Prostowniczy :) a tak poważnie ja w swojej konstrukcji zastosowałem mostek 1,5A / 50V, ale śmiało można zastosować inny, np: 1A / 200V – takie minimum to 0,8A / 50v ,większy może być.
          Lepszym rozwiązaniem może okazać się mostek jaki zaproponował Piotr – wykonany z diod Schotkiego, nie wiem nie testowałem tego…

          Odpowiedz
  • Nie wiem czy ktoś poruszył tą kwestie ale ładowarki w złączach USB maja swoja konfiguracje na zasadzie dzielników napięciowych wtedy smartfon wie teoretycznie do jakiej ładowarki został podłączony tj 500mA 1A 2A. Dlatego tutaj na dzień dobry ładowanie nie działało. Poszukajcie w goglach pod dane urządzenie jak trzeba to albo skrosować albo jaki dzielnik napięciowy zrobić by to działało.

    Odpowiedz
  • Ciekawy artykuł – myślimy, że może być interesujący zwłaszcza dla początkujących elektroników.

    Chcieliśmy tylko dodać kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę wykonując powyższy układ bazujący na przetwornicy LM2596. Doświadczenia zebraliśmy konstruując ładowarkę rowerową USB PowerBUG https://www.PowerBUG.pl/. Oczywiście nasza ładowarka nie jest oparta o ten układ :)

    1. Maksymalne napięcie wejściowe tej przetwornicy to 45 V co oznacza, że jadąc np. z górki z włączoną ładowarką przy prędkości 30-35 km/h istnieje możliwość jej uszkodzenia
    2. Na wyjściu układu nie ma żadnego zabezpieczenia przed zbyt wysokim napięciem – jeśli kiepsko polutowany układ poda na komórkę np. 10 V, to marny jej los 🙁
    3. Podczas jazdy rowerem występują drgania – zalecamy unieruchomienie układu wewnątrz obudowy np. przez zalanie jego żywicą/klejem.
    Odpowiedz
  • Prawie 140pln za zapewne nielepszą ładowarkę? Po co ta reklama?
    W tej Waszej ładowarce też jest przetwornica, bo co innego ma być, i jakiś transil, którego tu brakuje.
    Dałbym zenerkę na wyjście dodatkowo najlepiej by wyzwalała mosfeta.
    Robiłem podobną, na innej przetwornicy i nie gotowej od chińczyka, pracuje od 3-4 lat. Napięcie wejściowe podobne do tego LM. Napięcie w okolicach 50 – czy nawet 60V da „odpowiednia” prądnica, bo nie wszystkie są do tego zdolne no i to napięcie tylko dla biegu jałowego, nawet najmniejsze obciążenie tej przetwornicy choćby mostkiem, kondensatorem i rezystorem o wartości np 100k daje już spadek. Nie mówiąc jak trzeba szybko jechać by prądnica dała takie napięcie.
    Warto dać największej pojemności kondensator na wejściu jaki się zmieści, najlepiej 2 równolegle.

    Odpowiedz
  • Czy któryś z kolegów dostarcza (za odpłatnością oczywiście) jakąś sprawdzoną wersję ładowarki miłośnikom rowerów nie będącym fanami lutownicy?
    Odróżniam + od -, słyszałem nawet o pikofaradach ale wykonanie działającego układu elektronicznego to nie moja dziedzina :)

    Odpowiedz
    • Panie Dariuszu, zapraszamy na naszą stronę http://www.PowerBUG.pl gdzie może Pan kupić gotową ładowarkę rowerową usb PowerBUG ze wszystkimi akcesoriami. Podłączenie zajmuje kilka minut a satysfakcja i możliwości generowania samemu prądu w czasie podróży jest nieoceniona.

      Odpowiedz

Odpowiedz

anuluj

ŁADOWARKA ROWEROWA USB

Nie przegap nowych projektów!

Zapisując się na nasz Newsletter będziesz miał pewność, że nie przegapisz żadnego nowego projektu opublikowanego w Majsterkowie!

Od teraz nie przegapisz żadnego projektu!

Masz uwagi?